Samotność, jak dobrze znam jej imię! Urodziłam się 70 lat temu w klinice w Łodzi i pozostałam jedynym dzieckiem moich nie młodych rodziców.
Bratoszewice maj 1946 r
Bratoszewice maj 1946 na rękach matki
Rodzice w tym czasie mieszkali w Bratoszewicach k/ Głowna i tu w wieku 2 lat zaczęłam chodzić do przedszkola i z żalem patrzyłam na liczne rodzeństwo moich koleżanek.
Bratoszewice, 1947 r
Bratoszewice lato 1947 r stoję między rodzicami
Bratoszewice lato 1947, z ukochanym tatusiem
Podobnie było w Ujeździe k/Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie zamieszkaliśmy w gminnym mieszkaniu służbowym bo w 1948 roku mój tata dostał nakaz pracy jako sekretarz gminy i urzędnik stanu cywilnego.
Ujazd, zima 1948 stoję przed urzędem gminy gdzie było nasze mieszkanie służbowe
Tego okresu już sięga moja pamięć i doskonale pamiętam uczucie samotności pośród kochających mnie ludzi rodziców i cioci Niuni starszej siostry mego taty. Także chodziłam do przedszkola i następnie do szkoły podstawowej w Ujeździe, gdzie miałam wiele koleżanek, ale samotność w domu i wielka opiekuńczość rodziny z powodu mojej chorowitości bardzo mnie męczyły.
Ujazd, lato 1950 r stoję trzecia od lewej. Na zdjęciu jest od lewej: Hania Durska jej kuzynka Grażynka, ja i Ela Bilewiczówna
Ujazd, styczeń 1953 pierwsza klasa szkoły podstawowej. W górnym rzędzie nauczycielki, z prawej: Janina Pryczek, ja stoję od prawej, obok Danusia Bechówna i Ewa Reszkówna, ukucnęły od prawej: Małgosia Majda, Iza Orlich i Lucynka Słoń
Ujazd, przed szkołą wrzesień 1954 stoję z lewej z Olą Wąchała, a między nami nauczycielka pani Dudzianka, która później została żoną nauczyciela historii Leona Jaśkiewicza.
Ujazd, lato 1954 w ogrodzie organistówki kościelnej
Ujazd , lato 1954 w parku Ostrowskich przy stawie
Ujazd, wrzesień 1954 , na schodach do szkoły II klasa szkoły podstawowej
Ujazd wiosna 1955 r
W 1959 roku rozpoczęłam naukę w II LO w Tomaszowie Mazowieckim i ukończyłam w 1963 roku z zamiarem studiowania socjologii, ale na studia się nie dostałam a mojego tatę natychmiast przeniesiono na emeryturę. Mama nigdy nie pracowała więc znów pozostałam w domu rodziców i rozpoczęłam pracę w urzędzie powiatowym w Brzezinach.
Ujazd 1961
Ujazd, wiosna 1961 klęczę i wygłupiamy się z Tereską Reszkówną w parku
Ujazd, wiosna 1961 na schodach pałacu z Tereską Reszkówną
Ujazd, 1962 zdjęcie z legitymacji PKS do biletu miesięcznego na dojazdy do II LO w Tomaszowie Mazowieckim
Ujazd, 1964 rok gdy podjęłam pierwszą pracę w Urzędzie Powiatowym w Brzezinach i codzienne dojazdy to była prawdziwa droga przez mękę
Ujazd, 1965 rok, gdy zaczęłam pracować w Tomaszowie Mazowieckim w Banku Spółdzielczym
Poznań 1965 rok na Targach Poznańskich
Poznań 1965 wycieczka na Tragi Poznańskie i jest tu moja matka w wieku 50 lat
Cieszyn, marzec 1968 wycieczka z Wisły, gdzie byłam na wczasach do zamku w Cieszynie. Przyjechałam stamtąd z depresją, ale nie wiedziałam jeszcze, że w czerwcu tego roku tuż po moich imieninach nagle umrze w Szczecinie moja ukochana Ciocia Niunia ( Marianna Lebioda - siostra taty).
Lata 1968 i 1969 były dla mnie strasznie trudne i poczucie ogromnej samotności było szczególnie bolesne, bo w dniu 25 czerwca 1968 roku zmarła nagle moja ukochana ciocia Niunia, która mnie i ja ją bezgranicznie kochałam, a mój tata przeżył załamanie nerwowe i zdrowotne po jej śmierci i zmarł w dniu 7 września 1969 roku. W grudniu 1968 roku zamieszkałam w swojej długo oczekiwanej kawalerce w Tomaszowie Mazowieckim i w październiku spotkałam swego późniejszego męża. Chyba z powodu tego ogromnego poczucia osamotnienia zdecydowałam się na ślub z Tomczykiem w listopadzie 1969 roku, ale można by tu zaśpiewać piosenkę Ewy Bem:" Wyszłam za mąż zaraz wracam", bo małżeństwo rozpadło się już w 1970 roku, gdy nasza córka miała kilka miesięcy.
Tomaszów Maz, 29 listopad 1969 r.
Tomaszów Maz, 1969 na zdjęciu życzenia składa mi moja niewidoczna tu teściowa i siostra Andrzeja Tomczyka, a za nimi stoją moja matka i moja koleżanka, która była świadkiem ślubu, za nią stoi Słowak Adamek z Bratysławy, który nas wiózł do ślubu.
Tomaszów Maz, listopad 1969 Andrzej Tomczyk mój ówczesny mąż
Tomaszów Maz, listopad 1969 Aurelia Tomczyk moja teściowa na naszym ślubie. Niestety od początku poznania nie lubiła mnie i ja także nie potrafiłam jej polubić, co jest dość powszechnym schematem: teściowa - synowa
Tomaszów Maz, mój teść Stanisław Tomczyk przed 1964 rokiem majster w Zakładach "Wistom", który powiesił się po kilkukrotnym zatruciu siarczkiem stosowanym do produkcji właśnie w 1964 roku i nigdy go nie dane mi było go poznać. Widać jaki Andrzej był podobny do ojca.
Tomaszów Mazowiecki, grudzień 1970 Andrzej Tomczyk jeszcze mój mąż i widać jaki miał zabójczy urok, a do tego pięknie śpiewał i grał na gitarze. Niestety, nie tylko mnie tak się podobał więc szybko miałam dość jego zdrad i kłopotów finansowych jakich dostarczał z tytułu alimentów na syna Jacka z pierwszego małżeństwa. Miał takie zaległości u komornika, że dostał wyrok więzienia i zataił to przede mną przed ślubem. Potem ja pracowałam i spłacałam jego długi do czasu narodzin naszej córki, ale w końcu powiedziałam dość gdy pobił się z moją matką. Dostał wyrok za pobicie i małżeństwo na początku 1971 roku praktycznie przestało istnieć, mimo iż rozwód formalny nastąpił w 1978 roku.
Tomaszów Mazowiecki 25 grudnia 1970 r chrzest naszej córki Małgorzaty
Tomaszów Mazowiecki, 1970 rok. Na zdjęciu widać jak bardzo już byłam nieszczęśliwa i przygnębiona zachowaniem męża.
Później sama dźwigałam ciężar życia i zamieszkała ze mną matka, która opiekowała się moją córką gdyż musiałam pracować na utrzymanie rodziny. Życie toczyło się szybko dalej w nawale obowiązków rodzinnych i zawodowych, ale bez własnego życia osobistego, aż do 1978 roku gdy rozpoczęłam naukę w zaocznym policealnym studium finansów w Łodzi, aby podnieść swoje kwalifikacje zawodowe.
Ujazd, 1972 w zakładzie fotograficznym Kozakow
Tomaszów Mazowiecki 1972 r pierwsza z lewej siedzę i ekipa pracowników Wydziału Zdrowia, która zabezpieczała prawidłowe działanie wszystkich jednostek leczniczych na terenie Tomaszowa Mazowieckiego łącznie z opieką społeczną. Nie było komputerów i nie było potrzeby marnowania pieniędzy na urzędników, a opieka zdrowotna była nieporównywalnie lepsza niż obecnie i nikt latami nie czekał na wizyty u specjalistów. Postęp w medycynie niszczą obecne niesamowite przerosty biurokratyczne.
Tomaszów Mazowiecki , 1974 rok okres pracy jako księgowa w Technikum Samochodowym w Tomaszowie Mazowieckim
Częstochowa, 1977 rok gdy pracowałam jako księgowa w Zarządzie Dochodów Państwa w Częstochowie, Oddział z siedzibą w Tomaszowie Mazowieckim
Częstochowa, 1977 rok w przerwie zebrania stoję wśród współpracowników Zarządu Dochodów Państwa i Kontroli Finansowej. Właśnie w trakcie pracy w resorcie finansów państwa rozpoczęłam naukę w Policealnym Studium Finansów
Lisi Jar, lipiec 1977 roku wczasy z córką, a tu wieczorek towarzyski kończący turnus, po lewej małżeństwo z Bytomia i dwie nauczycielki z Tarnobrzega.
W 1978 roku poznałam mieszkającego w Łodzi uroczego mężczyznę, który miał przerwać moją samotność i być podporą w życiu, ale czasy były niespokojne, musiał wyjechać do USA i niestety nie wrócił, a ja w październiku 1979 roku urodziłam syna Macieja. Po śmierci mojej matki w 1997 roku wyprowadziliśmy się z synem z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie przeżyliśmy wiele trudnych i tragicznych wydarzeń, które nas przytłaczały i zamieszkaliśmy w Prusach k/Rawy Mazowieckiej.
Tomaszów Maz, czerwiec 1980 r z moim półrocznym synem przed blokiem na Niebrowie gdzie mieszkaliśmy.
Tomaszów Mazowiecki, lato 1980 na łące przed blokiem na Niebrowie, gdzie biwakowałam z matką i dziećmi
W 2010 roku rozpoczęłam intensywne poszukiwania genealogiczne w internecie, szczególnie w portalu "genealodzy.pl", gdzie znalazłam setki metryk dotyczących mojej rodziny ze strony taty - Janiszewskich i ze strony matki - Wieteckich. Poznałam ich losy czytając metryki i składając ich losy na tej podstawie. Zauważyłam, że rodzina Janiszewskich bardzo się sobą nawzajem opiekowała i liczne rodzeństwo moich dziadków i pradziadków było z sobą silnie związane emocjonalnie. Przeciwnie działo się w rodzinie Wieteckich, która była skłócona i nieszczęśliwa.
Gdy przeczytałam dzieje tych rodów postanowiłam schronić się pod cieniem wielkiego drzewa Rodu Janiszewskich w nadziei, że spotkam ich po drugiej stronie życia i nareszcie będę szczęśliwa w wielkiej i kochającej się rodzinie.
Moja kochana ciocia Niunia - Marianna Lebioda, najstarsza siostra mego taty, pragnęła bym nie zapomniała o swoich dziadkach Janie i Stanisławie z Lachowiczów Janiszewskich pochowanych na cmentarzu w Głownie i sądziła iż także będzie pochowana w grobie rodziców w Głownie. Niestety zmarła nagle w Szczecinie, gdzie pojechała w wieku 79 lat, by odwiedzić rodzinę i w Szczecinie na Cmentarzu Centralnym jest jej samotny grób.
Moja córka agresywnie zajęła grób moich rodziców w Ujeździe, więc i ja będę pochowana samotnie i daleko od rodziny i ten blog jest jedyną łączącą naszą rodzinę Janiszewskich pamiątką.
Dopóki pamięć o zmarłych nie ginie, dopóty w nas żyją i dlatego będę przedstawiała moich Janiszewskich, zamieszczała ich zdjęcia, metryki i opisywała liczne powiązania rodzinne tworząc w ten sposób wielkie drzewo Rodu Janiszewskich.
A oto mój wiersz:
GENEALOGIA
Odkrywam drzewo z opiekuńczymi
ramionami moich przodków.
Wykopuje ich ze starych ksiąg
i sadowię na konarach, gałęziach i gałązkach,
w słońcu obok ptaków i liści.
Poznaję ich radości i smutki,
poznaję ich tajemnice z bezczelną
radością odkrywcy,
oglądam stroje i dostojne miny.
Czasami nawet płatają mi figle
bawiąc się w chowanego,
a ja niczym detektyw śledzę
ich ruchy na mapie.
Ja, zawsze pojedyncza
i unikająca tłumów
skrywam się w cieniu
tego wielkiego i gwarnego drzewa.
Prusy, 2016